Na co idą nasze podatki?
Wydaje Ci się, że na obronność, opiekę medyczną, policję, wojsko. Okazuje się że nie do końca. Otóż, znalazłem dziś na sieci obrazek (zrzut ekranu) w którym widać jak na dłoni, iż część naszych podatków idzie na... zachciewajki pracowników kancelarii sejmu. Na załączonym obrazku widać jak na dłoni, że pracownicy Ci korzystają z programów do wymiany plików. Czyli za nasze podatki opłacany jest prąd, łącze internetowe. Jak się okazuje, te wszystkie kupione za nasze podatki rzeczy służą pracownikom sejmowej "prawo ustanawiającej" instytucji do pobierania (zapewne legalnej) kopii filmu o jakże wdzięcznym tytule Mrówki w gaciach. Oczywiście, sprawa ta jest najwyższej wagi państwowej, i nie wolno mi tego krytykować. Jednak, policji zajętej głośnymi sprawami "wchodzenia o 5 rano do mieszkań" w wielu miastach w Polsce, i ściganiu przestępców proponuję wybrać się do Warszawy na ulicę Wiejską. A nóż widelec uda się "namierzyć" jakiegoś kolejnego bandziora.
Po nagonce i zamknięciu napisy.org, nalotach na akademiki w całej Polsce, może tak zrobić ściepę narodową i zamknąć wejście do siedziby polskiego sejmu a następnie rozprawić się z - przestępcami - którzy tam się znajdują?
Tylko proszę policję o podstawienie dużego wozu transportowego. Będzie trochę do wywiezienia. Zapewne więcej niż z tych akademików.
Wstyd i hańba.
A to inne ciekawe zdjęcia które udało mi się w sieci znaleźć: