Aby nas skłonić do ich przyjęcia,
głupie idee przytaczają jako dowód olbrzymią publiczność, która je wyznaje.
(Nicólás Gómez Dávila)

... czyli rzecz o spuściźnie dawnych czasów.
Ostatnio wiele mówi się o nawoływaniu do przeszłości. O rzekomych związkach różnych organizacji z różnymi frakcjami politycznymi działającymi w przeszłości. O prawie do określonych zachowań, gestów, ubioru i tak dalej, i tak dalej.
Idąc dalej w tym temacie trzeba również wspomnieć o artykule zapisanym w Konstytucji RP mówiącym o ustrojach totalitarnych, jak i o przepisie Kodeksu Karnego regulującym tą sprawę.
Na początek trochę faktów. Przez ostatnie sto lat nasz piękny Kraj nawiedziły dwa zbrodnicze totalitaryzmy. Hitleryzm oraz komunizm. Oba z tych systemów pochłonęły wiele ofiar, polała się niewinna, Polska krew. Terror przez duże T panował jak Polska długa i szeroka. Takie są fakty. Z faktami się nie dyskutuje, tylko przyjmuje je do wiadomości. Albo i nie. Ale dlaczego Polacy z taką niemalże miłością odnoszą sie do czasów kiedy pomioty Stalina grasowały po Polsce, natomiast z nienawiścią odnoszą się do czasów, gdy w naszej Ojczyźnie kulkę w łeb można było dostać od pomiotu Hitlera? Od razu zaznaczam, iż osobiście stawiam znak równości pomiędzy tymi dwoma systemami. Interesuje mnie natomiast podejście Polaków.
Proszę powiedzieć czym się różni wypadek autokaru w którym ginie 20 osób jednocześnie, a następne 30 w stanie krytycznym walczy o życie od przeciętnego dnia na drodze, w którym śmierć ponosi 4-5 osób, a 45 trafia do szpitala? I wszyscy zastanawiamy się, dlaczego tak się stało, dlaczego ta trasa a nie inna. Natomiast nie widzimy krzyży stojących przy drogach, dziur na jezdniach. A przecież, na tych samych drogach giną ludzie.
Czy można przyrównać opisany wyżej wypadek autokaru do czasów terroru hitlerowskiego? Przecież połowa Narodu zginęła na froncie, a druga została w bestialski sposób zniszczona, czy to poprzez samosądy niemieckich oficerów, czy to ginąć w obozach pracy, wywieziona na przymusowe roboty. To jest ta część "w stanie krytycznym przewieziona do lekarza". W moim rozumieniu - przy dużym uogólnieniu, bo przecież nie można przypisywać ofiar terroru hitlerowskiego do wypadku na drodze - jest to sytuacja podobna. Wiele osób ginących w tym samym czasie zmusza do refleksji i zastanowienia się nad ich losem, wyciągnięcia konsekwencji od sprawców oraz wprowadzania przepisów mówiących o kolejnych zakazach. W przypadku wypadków autokarowych jest to podniesienie wieku w jakim można rozpocząć kurs na prawo jazdy.
Natomiast z czym zrównać pół wieku komunizmu?
Dobrym opisem na to jest przykład codziennych śmierci przy drogach. W tak zwanych latach pokoju zginęło - tu historycy się sprzeczają ile milionów naszych Rodaków - natomiast w skali całego globu mowa jest o liczbie od 50 do 100 milionów ofiar. Dla porównania około 6 milionów obywateli Polskich zginęło podczas II Wojny Światowej. W przypadku terroru komunistycznego, wielu z nich zginęło bezpośrednio od kuli, wielu dostało skazujące wyroki. To ci, którzy zginęli w wypadku swojego samochodu, pod kołami pociągu, ciężarówki, na przydrożnym drzewie. Ci natomiast którzy "walczą w szpitalu" to ludzie psychicznie wykończeni. Którzy zastraszani, namawiani do współpracy nie mogli stanąć z karabinem u boku przeciw systemowi. Ginęli oni bezimiennie w celach, we własnych domach, w dziwnych wypadkach w zakładach pracy. Umierali bezimiennie, tak jak bezimienny jest ten Krzyż. Przejeżdżamy obok podobnych krucyfiksów wiele razy w ciągu dnia. Czy kiedyś byłeś w stanie je zliczyć? Tak samo nie wiadomo ilu dokładnie ludzi wyniszczył ten zbrodniczy system.
Ale wypadki wypadkami, mam nadzieję, że ten przykład wprowadzi nas w dalszą część rozważania. Starałem się uzmysłowić, iż te dwa systemy (komunizm i hitleryzm) są zbrodnicze dla Polskiego Narodu. Jeden wyniszczył ogromną część populacji w jednym, krótkim dziejowo momencie, drugi potrzebował dłuższego czasu, natomiast skala zniszczeń jest nieporównywalnie większa.
Art. 256. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Tyle teorii. Z zapisu wynika, iż nie można propagować innego totalitarnego ustroju państwa. Zapis ten zabrania zatem propagowania ustrojów uznanych za totalitarne, więc również (poza faszyzmem) nazizmu jak i komunizmu. W myśl tego zapisu nie można publicznie umieszczać wizerunków takich zbrodniarzy jak Hitler, Stalin, Mussolini, Lenin oraz osób powiązanych pośrednio lub bezpośrednio z tym systemem. Nie można publicznie eksponować symboli kojarzących się z tymi ustrojami - a więc symbolu swastyki, oddziałów SS, sierpa i młota. Nie można publicznie unosić prawych dłoni w pozdrowieniu przypominającym hitlerowskie pozdrowienie "Sieg Heil". Można natomiast (jak widać na załączonym obrazku) publicznie nosić podobizny jednego z komunistycznych zbrodniarzy Ernesto Rafaela Guevara de la Serna zwanego w skrócie Che.
Groteski tej sprawie dodaje fakt, iż przytoczony przeze mnie obrazek pochodzi ze strony internetowej radia Roxy.FM - należącego do medialnej grupy Agory. Tej samej Agory która zrobiła ostatnio nagonkę w swojej sztandarowej Gazecie Wyborczej na członków Obozu Narodowo - Radykalnego, za uniesienie w górę prawicy podczas składania kwiatów. O ile gest ten, połączony ze słowami "Chwała Wielkiej Polsce" czy też "Czołem" odnosi się do historycznie znanego pozdrowienia przedwojennych Nacjonalistów Polskich. Bo jakże inaczej młody Narodowiec miałby pozdrowić i oddać hołd swojemu poprzednikowi, jak nie tym samym pozdrowieniem, jakim ów "historyczny dziadek" pozdrawiał swoich przyjaciół. Ten gest w takim wykonaniu ma swoje głębokie uzasadnienie. Natomiast czy uzasadnieniem jest promowanie własnego wizerunku przy pomocy zbrodniarza? Tutaj już nie można mówić o jakiejś ideologicznej spuściźnie. Przynajmniej mam taką nadzieję, że mówić nie można. Ale kwestię osądu zostawiam Szanownym Czytelnikom.


